"Operacja Zamek" Odcinek II

Autor: Markiz Data: 04 November 2016 18:54

Operacja Zamek

Odcinek II

- Słyszałem co nieco o problemach z Ukraińcami, wiem że niektórzy dowódcy SS i policji pisali w tej sprawie do sztabu Reichsführera z prośbą o wzmocnienie sił. Myślę, że gdybyście zrobili tam porządek z nimi byłoby to też nam na rękę. Jak to mówią „wróg naszego wroga jest naszym

przyjacielem”.

- To co pójdzie pan z naszą propozycją do swojego szefa?

Knote spojrzał w oczy Zakrzewskiego, ale nic w nich nie zobaczył. Westchnął i kiwnął głową.

- Dobrze. Zgoda...... pójdę z tym do Reichsführera. Jednak muszę choćby ogólnie wiedzieć co chcecie w zamian za to co nam dostarczycie. Himmler na pewno mnie zapyta.

Zakrzewski pokiwał głowa ze zrozumieniem.

- Chcemy żeby zmieniło się podejście niemieckich władz, a szczególnie SS i Gestapo do Polaków. Żeby przestali nas traktować jak zwierzynę łowną i bandytów, a także żeby szef SS załatwił z Hitlerem odsunięcie od władzy dwóch zbrodniarzy: Artura Greisera i Hansa Franka i zastąpił ich normalnymi urzędnikami, a do tego zmienił swoje rozkazy dotyczące masowego mordowania Żydów i Polaków. Chodzi nam o to, żeby takie miejsca jak Treblinka, Oświęcim, Majdanek itd., stały się obozami pracy, a nie "Fabrykami Śmierci". Oczywiście to nie wszystko, ale te sprawy są najważniejsze.

- To bardzo dużo!!! Zapomina pan, że o takich sprawach decyduje Hitler, a nie Himmler!! - Knote podniósł głos.

- Tak, wiem, ale kiedy Hitler dowie się o zamachu i pokażecie mu zdjęcia przygotowanych materiałów wybuchowych, plus dokumenty na Bormanna, myślę że inaczej niż zwykle podejdzie do naszej propozycji, szczególnie że minister uzbrojenia i ulubiony architekt Adolfa

Speer już dawno coś takiego postulował, lecz przeciwstawił mu się właśnie pański szef. A do tego, że tak powiem brutalnie, ratujemy dupsko pańskiego szefa i pana również.

Knote nie odpowiedział. Wiedza jaką dysponował jego rozmówca przeraziła go. Zamknął oczy i wyglądało na to, że bardzo intensywnie myśli. Trwało to kilka minut, aż wreszcie przemówił, bardzo cicho.

- Załóżmy że panu wierze i że te dokumenty nie są spreparowane tylko po to żeby wywołać wojnę na szczytach władzy w III Rzeszy, bo zakładam i taką wersję. Pójdę z tym do Himmlera, ale czy mi uwierzy, to już inna sprawa. Ja, przyznam szczerze wierze panu, jednak muszę mieć

coś, co to wszystko uwiarygodni, coś czym przekonam Himmlera do waszych intencji, bo jak wiecie Heinrich uważa was czyli AK, za swojego wroga numer jeden.

12

Wydaje mi się, że jesteście jego najgorszym koszmarem.

- To także przewidzieliśmy i dlatego dodam jeszcze kilka informacji. Szef Gestapo pracuje od przynajmniej dwóch lat dla Bormanna, a także pracujący w sztabie Reichsführera major SS Libke. A gabinet pańskiego szefa jest na podsłuchu. A pana także śledzą, a właściwie próbowali

śledzić tu w Poznaniu. Przed dosłownie godziną jeden z ludzi Müllera miał nieszczęśliwy wypadek, uderzył go samochód i chyba niestety zmarł, a jego kolega wyskoczył z czwartego piętra. Natomiast szef grupy pańskich „kolegów” po prostu zniknął. Pewnie biedak potknął się

na moście i wpadł do Warty.........

Wystarczy? - po ostatnich słowach Zakrzewski uśmiechnął się po raz kolejny.

Knote znowu zrobił wielkie oczy. Widać było, że całkiem go zamurowało. To, że Müller pracował dla grubasa nie było dla niego niespodzianką, bo takie słuchy krążyły w centrali. Jednak Libke!!!!, to jeden z najbardziej zaufanych ludzi szefa SS. A podsłuch to było coś niewyobrażalnego, nawet dla niego. Dopiero po dłuższej chwili zdołał zapytać niepewnym głosem.

- Widzę, że działacie ostro..........

- To z czym do pana przychodzę jest zbyt poważne, żeby jakiś pies z Gestapo to wywęszył. Zresztą tylko ich szef był Niemcem, pozostali to nasi, niestety na usługach Tajnej Policji. To zdrajcy z wyrokami śmierci, więc nie ma o czym mówić, bo już dawno powinni usunięci.

Dzięki tej szybkiej akcji Müller na razie że tak powiem stracił swoje psy gończe i upłynie trochęczasu nim przyślę nowych, a teraz czas jest najważniejszy. A jak się pojawią, a będziemy o tym wiedzieć, proszę mi wierzyć, cóż, znowu przydarzy im się coś paskudnego.

- A skąd wy to wiecie? Macie kogoś w Gestapo????? - w głosie esesmana słychać było prawdziwe zaskoczenie.

- Panie Knote, mamy pewne, że tak powiem dojścia..... w Gestapo także. To od nich mamy informacje o takich ludziach jak Libke. Ten bliski człowiek Heinricha, można powiedzieć prawa ręka szefa, jest nałogowym graczem i stałym bywalcem w kilku kasynach. Niestety ostatnio nie miał szczęścia i przegrywał coraz więcej. Jednak kiedy długi przekroczyły sto tysięcy marek nawet jego pozycja w SS już nie wystarczyła. I wtedy pojawił się wysłannik Bormanna i go po prostu kupił. Pana szef powinien sprawdzać swoich najbliższych

współpracowników, a szczególnie tych najbardziej zaufanych, bo niestety wierność jest rzeczą względną - po tych słowach wyciągnął z kieszeni kopertę.

- A to pana upewni co do naszych intencji. To raport ściśle tajnej operacji Gestapo i wywiadu SS, dotyczącej przechwycenia dwóch bardzo ważnych agentów rosyjskich w Madrycie, która zresztą się nie udała. Ten dokument dotarł wcześniej do Bormanna i chyba nie muszę mówić dlaczego wasza akcja spaliła na panewce.

13

Tym razem Walter zaniemówił. Znał przebieg akcji i złość oficerów wywiadu SS kiedy okazało się, że dwaj Rosjanie nie przyszli na umówione wcześniej spotkanie. Prowadzone później śledztwo niczego nie wykazało mimo że prowadziło go Gestapo pod osobistym kierownictwem Müllera. Był wielki szum, ale skończyło się na niczym.

- Szef tajnej policji pracuje dla Bormanna i dlatego tak się to skończyło. Naszym zdaniem Bormann rozkazał Müllerowi zamieść wszystko pod dywan.

- Taaaaaak, Bormann mógł ich ostrzec..... - Knote szepnął to tak cicho jakby mówił do siebie.

- Te dokumenty i to co powiedziałem powinno wystarczyć na początek. Tylko niech pan załatwi spotkanie gdzieś daleko poza waszą centralą, bo Bormann ma podsłuchy nawet w okalających centralę SS restauracjach. On wie prawie o wszystkim, co robicie. Dam panu jeszcze spis oficerów pracujących dla niego. Oczywiście to nie wszyscy, ale ci mogą wam podać nazwiska innych. To są bardzo ważne informacje i chyba wystarczą, żeby pana szef nam uwierzył.

Knote patrzył na oficera polskiego wywiadu przez kilka minut, aż wreszcie kiwnął głową.

- Wystarczy. Powiem panu szczerze, wcale się nie dziwie Himmlerowi, że uważa was AK za najbardziej niebezpieczną organizację podziemną. Z tego co mi pan powiedział jesteście rzeczywiście bardzo, bardzo groźni, a wasza wiedza jest ogromna. Jednak to spotkanie o ile do

niego dojdzie to odbędzie się już po przybyciu Hitlera do Poznania. Teraz to nie możliwe – po tych słowach nagle zamilkł i widać było że nad czymś intensywnie myśli. Jego twarz nabrała kolorów. Widać było że jakaś odkrywcza myśl pojawiła się w jego głowie. Jeszcze przez chwile milczał jakby się zastanawiał jak zacząć.

- Panie Zakrzewski...... mam.... pytanie – Knote mówił powoli, akcentując każde słowo.

- Słucham – w głosie polskiego oficera można było wyczuć nutkę zainteresowania i co zauważył oficer SS lekki przebłysk strachu.

- Z tego co wiem, w waszej centrali istnieją że tak powiem dwa kierunki polityki, czy też podejścia do ruskich. Jedni uważają ich za sojuszników, mimo ataku w 1939 roku, wielu zbrodni, wysiedleń, Katynia itd. Ale jest też grupa, która uważa że Rosjanie to główny wróg Polski. Wydaje mi się, że pan należy do tej drugiej grupy i dlatego chciałem zapytać, czy ta cała akcja nie dotyczy nawiązania tajnej współpracy w nami, przeciwko bolszewikom?

Tym razem to Zakrzewski wyglądał na zaskoczonego. Trwało to ułamek sekundy, ale Knote to zauważył. Jako były pracownik wywiadu potrafił zobaczyć więcej niż zwykły człowiek.

Teraz był pewien, że jego pytanie zaskoczyło oficera AK.

14

Esesman strzelił na oślep, ale po reakcji był niemal pewny że trafił. Pierwszy raz od kiedy zaczęli rozmowę, to on przejął inicjatywę. Jednak już po chwili Zakrzewski opanował się i rzekł cichym głosem.

- Tak. Ma pan rację. Ja należę do tych którzy zawsze byli przeciwnikami jakiejkolwiek współpracy z komunistami. Jednak teraz w komendzie głównej przewagę osiągnęli zwolennicy współpracy z bolszewikami. Mało tego podejrzewam, że niektórzy z oficerów pracują dla nich, a co gorsza oficjalnie niewiele możemy z tym zrobić, gdyż jak już wspomniałem pracują dla naszych sojuszników. Dlatego nasza rozmowa jest w pewnym stopniu prywatna. Czy pan mnie rozumie?

Knote uśmiechnął się. Jego przewidywania się sprawdziły. Ten oficer nie był wysłannikiem dowództwa AK, a raczej grupy oficerów, którzy nie zgadzają się z obecną oficjalną polityką polskich władz na emigracji, które uważającą za jedynego wroga Niemców. To akurat znającego dość dobrze sytuację polityczną pułkownika nie zaskoczyło wcale. Mało tego Knote był jednym z oficerów oddelegowanych przez Reichsführera do Katynia. Miał więc okazję na własne oczy zobaczyć co z polskimi oficerami, policjantami, czy urzędnikami zrobili uważani za sojuszników bolszewicy. Propaganda ministra Goebbelsa wykorzystała te masowe groby pokazując wszystko na zdjęciach i dokładnie opisując. Co by nie powiedzieć był to dla nich idealny materiał do wbicia klina między Polskę, a ZSRR, choć bolszewicy natychmiast oskarżyli o masowe zabójstwa Niemców. Jednak trudno było obalić diagnozy lekarzy, którzy stwierdzili iż znajdywane zwłoki były w takim stadium rozkładu, że nie mogli tego zrobić Niemcy i podawali jako najbardziej możliwą datę masowych mordów 1940 rok.

- Tak. Zakładam, że reprezentuje pan grupę oficerów przeciwnych współpracy z bolszewikami?

- Zgadza się, jestem przedstawicielem tych którzy wiedzą co to komunizm i do czego jest zdolny.

My nie zapomnieliśmy o zbrodniach popełnionych na naszych obywatelach na wschodzie, a także o rozstrzelanych tysiącach oficerów i żołnierzy. Podobnego zdania jest także Grot-Rowecki. Niestety, jak pan się domyśla jesteśmy obecnie w mniejszości, dlatego sprawa jest pilna. Powiem otwarcie, obawiam się o generała, o jego bezpieczeństwo. Zbyt wiele ostatnio mamy sygnałów, że w centrali działają podwójni agenci, którzy mogą Grota wydać wam. Generał ma własne zdanie na temat dalszej działalności Armii Krajowej, a to nie podoba się niektórym naszym przywódcom w Londynie. Oni woleli by tu mieć kogoś takiego jak choćby Bór-Komorowski, który nie ma własnego zdania i jest ślepo posłuszny władzom w Londynie. Pan wie, że tam też są różne polityczne podziały. Jednak Grot potrafi mieć swoje zdanie i jest

przekonany, że należy walczyć z Niemcami i z bolszewikami.

15

 

Ale też zdaje sobie sprawę, że walka na dwa fronty jest dla nas na dłuższą metę samobójstwem i dlatego jesteśmy gotowi do rozmów, dotyczących ogólnie mówiąc sytuacji politycznej. Powiem wprost, jeśli wy zmienicie podejście do Polaków, to możemy dojść do porozumienia. My

patrzymy perspektywicznie i dlatego uważamy, wasza klęska będzie także naszą klęską. Dla nas dogadanie się z wami jest chyba jedynym słusznym wyjściem w obecnej chwili. Powiem panu  więcej: ja osobiście uważam, że teraz mamy wspólny interes. Wy potrzebujecie wsparcia i

pomocy, bo jesteście już krok od klęski, a my chcemy zatrzymać terror który panuje w Polsce. Niech pan powie Reichsführerowi, że szczegóły przekaże na spotkaniu.

- To co pan mówi jest nawet dla mnie zaskakujące. Ale patrząc z waszej strony rzeczywiście nie macie innego wyjścia. Jak wejdą tu ci barbarzyńcy, to będzie już za późno. Mogą wam zrobić tu drugi Katyń, albo nawet kilka. Jest dla mnie oczywiste, że AK wezmą na

pierwszy ogień i jak znam metody NKWD to załatwią to bardzo szybko. Pan wie, że oni są o wiele bardziej groźni, przebiegli i doświadczeni od Gestapo. A do tego obie organizacje aż do wybuchu wojny współpracowały ze sobą w zwalczaniu nie tylko waszego podziemia, ale także w eliminowaniu inteligencji, kleru itd.

- Tak to prawda. Ja akurat znam ich metody bardzo dobrze, byłem przesłuchiwany torturowany, wozili mnie od obozu do obozu i tylko cudem przeżyłem. Pamiętam to wszystko i dlatego należę do tych którzy nie wierzą sowietom w ich obietnice wspólnej walki itd. Wiem, że jak was pokonają i tu wejdą to wyrżną nas co do jednego, a tych których nie zabiją wyślą gdzieś daleko do obozów z których już nie wrócą. Niestety wśród naszych polityków i części kadry wojskowej są tacy którzy dali się omamić czy to brytyjskiej, czy sowieckiej propagandzie i wręcz zabraniają nam walki z jak to mówią „sojusznikiem naszych sojuszników”.

- Ma pan na myśli Sikorskiego? - przerwał mu Knote, który przypomniał sobie nazwisko polskiego premiera i wodza naczelnego.

- Tak. Niestety nasz wódz naczelny i premier jest całkowicie pod wpływem Churchilla, który cały czas pilnuje żebyśmy nie mieli swojego zdania, tylko wykonywali jego rozkazy. Ale to sprawa na dłuższą rozmowę – Pułkownik naglę zamilkł jakby coś przyszło mu do głowy.

- Czyli rozumiem, że pójdzie pan z tymi materiałami do Reichsführera?

Knote nie odpowiedział. Stał i patrzył na pułkownika. Widać było, że jeszcze się nie zdecydował. Musiał to wszystko przetrawić. Zakrzewski wiedział że dla esesmana to nie łatwa decyzja. Jeśli się zgodzi, a Himmler mu nie uwierzy, to trafi w ręce Gestapo jako zdrajca. Minęło kilka minut. Wreszcie Knote kiwnął głową.

16

- Zgadzam się, ale nawet mnie nie będzie łatwo przekonać Himmlera. Jednak mam przeczucie, że pana intencje są szczere. Jak Reichsführer wyrazi zgodę dam znać. Jeśli jednak nie odezwę się w ciągu powiedzmy kilku dni, to będzie oznaczało, że nic z tego nie wyszło. Z reszta pewnie i

tak się o tym dowiecie z siedziby Gestapo.

- Dziękuję pułkowniku, wiedziałem że dojdziemy do porozumienia. Tu ma pan numer telefonu w Berlinie. Proszę tylko wybrać numer i poczekać, aż ktoś odbierze, a potem odłożyć słuchawkę. Znajdzie pana nasz człowiek i powie słowo „Zamek”. I jeszcze jedna prośba. Mówi panu coś

nazwisko Władysław Studnicki? Knote zastanawiał się dłuższa chwilę. Widać było przebłysk ciekawości na jego twarzy. Minęła dłuższa chwila zanim się odezwał.

- Tak...... To chyba ten Polak który starał się dostać do Reichsführera. Z tego co wiem chciał mu przedłożyć jakiś memoriał, czy coś, ale Himmler nie chciał go widzieć i kazał go aresztować.

- Właśnie – przerwał mu Zakrzewski.

- Kazał aresztować jedynego chyba polskiego polityka który poświęcił pół życia na poprawę stosunków Polski i Niemiec. To pana nie dziwi? Czasami trzeba wiedzieć kogo każe się aresztować. W polityce panie Knote zawsze trzeba sobie zostawić furtkę. A Studnicki jest do tego idealny. On już wcześniej dotarł do Goeringa i Goebbelsa.

- Ale on cały czas mówi i pisze o naszych zbrodniach!!! - wtrącił Knote.

- A co !!!!! Może nie ma racji. To co się dzieje w obozach koncentracyjnych to nawet nie zbrodnia, to ludobójstwo. Pan o tym dobrze wie i jak mamy się dogadać, musicie zakończyć mordowanie naszych rodaków. To podstawowy warunek. A co do Studnickiego, to przydałby się w naszych rozmowach i dlatego niech Reichsführer wyciągnie go z więzienia i umieści gdzieś w bezpiecznym miejscu. To chyba nie jest problem?

Knote westchnął, ale nic nie odpowiedział. Dyskusja o tym co wyprawiali Niemcy w Polsce rzeczywiście nie miała sensu. A zamykanie i mordowanie ludzi w obozach nie podobało się także kilku ministrom III Rzeszy. Albert Speer i Joseph Goebbels już kilka razy interweniowali u fuhrera w tej sprawie. Oczywiście nie chodziło im o ratowanie Polaków czy Żydów, a o wykorzystanie ich do pracy na rzecz Niemiec. Speer już był bliski przekonania o włączeniu obozów koncentracyjnych do swojego ministerstwa i wykorzystaniu więźniów jako siły roboczej. Niestety kiedy dowiedział się o tym Himmler poszedł do Hitlera i w ostrych słowach nazwał to chorym pomysłem i odwiódł od tego swojego wodza. To był wielki błąd i pułkownik choć był człowiekiem Reichsführera zdawał sobie z tego sprawę.

17

Jak podejrzewał szefowi nie chodziło o podejście ideologiczne czy walkę z niższą rasą. Himmler po prostu obawiał się, że Speer będzie chciał przejąć kontrolę nad obozami i wyrwać je spod władzy SS, a do tego nie chciał dopuścić. Czarny zakon nie lubił oddawać niczego co już posiadł, szczególnie że obozy koncentracyjne były od samego początku czyli od stworzenia pierwszego i wzorcowego w Dachau były pod kontrolą Reichsführera i oddanie ich komuś innemu nie mieściło mu się w głowie. Wszechwładny szef SS patrzył bardzo zawistnym wzrokiem na każdego kto próbował wtrącać się do jego królestwa i dlatego wszelkie pomysły ministra Speera były torpedowane z całą mocą, bez względu na to czy miały sens czy nie.

- Nie. Jak Himmler mi uwierzy to zwolnienie i że tak powiem zaopiekowanie się Studnickim nie będzie żadnym problemem. Ma pan rację, jego poglądy są znane w Niemczech i myślę że można go wykorzystać. Może rzeczywiście powinniśmy go uwolnić i gdzieś na razie ukryć.

No cóż żegnam, a właściwie do widzenia, bo mam nadzieję że się jeszcze spotkamy. Był pan wyjątkowo szczery jak na oficera AK, więc jak też będę. Moim zdaniem pomysł współpracy między nami jest dobry, szkoda tylko że nie chcieliście zgodzić się na postulaty fuhrera odnośnie autostrady i Gdańska. Z tego co wiem Hitler nie był waszym wrogiem, a marszałka Piłsudskiego podziwiał i uważał go za jedynego polityka który może mu zagrozić. Pan zapewne wie, że jeszcze w 1930 roku marszałek wysłał swojego przedstawiciela do Hitlera z propozycją współpracy. Führer nie raz do tego wracał, podkreślając jak wtedy się czuł doceniony, mimo że nie był jeszcze kanclerzem. Wasz wódz jako pierwszy w Europie zrozumiał że Hitler może być liczącym się politykiem. Powiem więcej, gdyby Piłsudski dożył do 1939 roku, myślę że dogadałby się z naszym wodzem, gdyż jego największym wrogiem nie byli Niemcy, a bolszewicy i dzisiaj razem walczylibyśmy z nimi. Cóż niektórzy mówią, że historia czasami wraca do punktu wyjścia dając wszystkim jeszcze jedną szanse – po tych słowach wyciągnął rękę, którą oficer AK uścisnął. Chwilę później Zakrzewski skinął głową i wykonał nieznaczny ruch ręką. Prawie natychmiast pojawił się samochód.

Dziękuję za przeczytanie II odcinka. Zapraszam wszystkich do czytania kolejnych które będą dostępne w każdą kolejną sobotę. Wszystkich którzy przeczytali proszę o choć krótką wypowiedź w komentarzach. Będę bardzo wdzięczny za każda opinię pozytywną czy krytyczną. Powieść jest co prawda już prawie gotowa, ale zawsze mogę coś zmienić.

Autor

Ireneusz Piątek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


avatar
O autorze: Markiz

Jego pasją jest historia, a szczególnie okres II wojny światowej. Ma 49 lat. Z wykształcenia jest politologiem. Mieszka pod Poznaniem. Od lat pisze artykuły, recenzje, biografie, testy, starając się przekazać swoją wiedzę na temat tego strasznego konfliktu i dziedzictwa który po sobie pozostawił. 

DODAJ KOMENTARZ

Imię i nazwisko:

Adres email:


Tysiąc dodać jeden? (odpowiedź liczbowa)


Treść komentarza:

Komentarze (2)

vfdfvdsz
08 November 2016 11:02

Fajne, a będzie jakiś specjalny odcinek na 11?

Hubert
07 November 2016 15:42

Super

OSTATNIO NA FORUM
PARTNERZY

STATYSTYKI
Użytkowników: 1576
Artykułów: 459
Komentarzy: 224

forum webmasterskie, tworzenie stron www, forum webdesign