Husaria w XVIII w. - upadek czy stagnacja?

Autor: Marcin Natora Data: 07 April 2012 14:02

Do napisania niniejszego artykułu skłoniła mnie żywa dyskusja nad jednym z tematów na forum Historyka. Dotyczyła ona najsłynniejszej polskiej jazdy– husarii. Głównym wątkiem, wokół którego się kręciła, był problem „przeżycia” się husarii w XVIII w. Powstały niejako dwa obozy. Pierwszy starał się przekonać adwersarzy, że husaria straciła swój dawny blask i nie była w stanie dokonać wielkich czynów. Druga strona starała się udowodnić coś zgoła odmiennego.
Wiek XVIII zaczął się dla spragnionej pokoju Rzeczpospolitej nową wojną. Wojną, która ponownie zniszczyła odradzający się gospodarczo kraj. Ten wiek, to także stopniowy spadek znaczenia państwa polskiego na arenie międzynarodowej. Ciągłe waśnie między królem, a fakcjami magnackimi i często nimi samymi, mieszanie się państw ościennych w wewnętrzne sprawy Rzeczpospolitej, słabość gospodarki i zmiana obyczajów. Wszystko to w jakiś sposób miało wpływ na sytuację wojska koronnego i litewskiego. A skoro sprawa dotyczyła armii, musiała, siłą rzeczy rzutować na polską husarię.


Husaria – to ona była przyczyną wielu siedemnastowiecznych zwycięstw, jak te pod Kircholmem, czy Kłuszynem. Na całą Europę, wsławiło ją zwycięstwo pod Wiedniem, choć samo w sobie nie było tylko jej zasługą. W Rzeczpospolitej ten typ jazdy pojawił się już w pierwszej połowie XVI w. Stworzenie odrębnych rot husarskich zawdzięczamy królowi Stefanowi Batoremu, który to władca był niejako „katalizatorem” przemian, jakie zachodziły w polskiej wojskowości od czasów Zygmunta Augusta.
Nad taktyką walki husarii nie będę się zbytnio rozwodził, ponieważ jest to w zasadzie ogólnie znane. Przedstawię go tylko pokrótce. Husaria szarżowała na linie wroga z użyciem kopii. Po wbiciu się w szeregi przeciwnika i skruszeniu kopii przechodzono do walki wręcz za pomocą broni białej (szabel, koncerzy, nadziaków etc.). Takie szarże dobrze wyszkolone chorągwie husarskie mogły wykonywać wielokrotnie, tak jak pod Kłuszynem w 1610 r. Ważny był również dobór odpowiednio ujeżdżonego konia. To on przecież miał za zadanie wynieść towarzysza z pola walki w razie niepowodzenia ataku i jego ponowienia.
W pewnym momencie coś w tej maszynie zaczęło się psuć. Jan Wimmer, analizując przemiany, jakie zaszły w polskiej jeździe w XVII w., zwrócił uwagę, że wartość bojowa husarii stopniowo malała, a z braku „drzewek” husarze służyli z bronią palną, upodabniając się tym samym do arkebuzerów. Przestawali być tym samym husarzami w siedemnastowiecznym znaczeniu tego określenia. Utrzymanie w kompucie koronnym licznych husarzy „tłumaczyć należy raczej przywiązaniem szlachty do tego robur militiae niż jego przydatnością do walk z ruchliwym przeciwnikiem – Tatarami.” Dlatego do walki z nimi używano jazdy spod lżejszych znaków: kozackiej/pancernej czy wołosko – tatarskiej. Jednakże, gdy nie zawiodło rozpoznanie i przeciwnik musiał bronić kosza z jasyrem, to wtedy husaria znosiła czambuły czołowym atakiem (Martynów 1624, Ochmatów 1644). Takich sytuacji było jednak niewiele.
Również Kozacy nauczyli się walczyć z ciężkozbrojną jazdą polską. Ich sposobem na husarię było wybieranie pola bitwy w niekorzystnym terenie, gdzie atuty husarii były w znaczny sposób zniwelowane. Starali się wybierać obszary poprzecinane jarami i zalesione. Również obrona w taborze sprawiała niemałe problemy armii złożonej często w przeważającej części z konnicy.


W końcu wieku XVII i w następnym stuleciu zaszły istotne przemiany w tej formacji. Liczne wojny powodowały zużywanie się zasobów żołnierza. Opóźnienia w wypłacie żołdu skutkowały stosowaniem coraz tańszego ekwipunku żołnierskiego oraz niedożywieniem samego żołnierza i jego konia. Tym samym był on zmuszony zaopatrywać się na ludności cywilnej. Na służbę stawiano się z 1 – 2 końmi, nierzadko niedorównującymi walorami swym poprzednikom. Ten problem nasilał się w sytuacji, gdy towarzysz stracił swój ekwipunek w nieudanej wyprawie/bitwie. Nieraz zapewne nie było go stać na skompletowanie identycznego, nie mówiąc już o tej samej jakości.
Materiał ludzki też pozostawiał wiele do życzenia. Nie stosowano już szkoleń zespołowych. Ostatnie tego rodzaju przeprowadzał Jan Sobieski. Chorągwie więc nie potrafiły wykonywać wymyślnych manewrów jak to czyniła husaria kilkadziesiąt lat wcześniej (pewnie nie wszystkie). Morale też się obniżało poprzez braki w zaopatrzeniu, żołdzie, przez przegrane bitwy i kampanie. Jak pisze M. Nagielski „honor i reputacja nie przeszkadzały dowodzącym zgrupowaniami jazdy narodowej uciekać przed Szwedami jak zające: dbano jedynie, aby nie dać się rozbić. Dlatego podstawowymi działaniami wojska koronnego były walki podjazdowe. Chorągwie husarskie nie odegrały większej roli w tego typu starciach”. Cóż dodać. Strona polska nie mogła się pochwalić w czasie trzeciej wojny północnej znaczącymi sukcesami.
Zmiany w strukturze organizacyjnej chorągwi husarskich świadczą o postępującym zubożeniu kraju. Towarzysze nie wystawiali pocztów tak świetnych, jak te z wieku XVII. Z kolei brak ducha walki wynikał nie tylko z przewagi taktycznej obcych wojsk, ale chyba przede wszystkim z niewiary we własne siły.
Sejm niemy z 1717 r. w osiemnastotysięcznym kompucie pozostawił tysiąc husarii. Przetrwała ona jeszcze kilkadziesiąt lat, aż do połowy lat 70. XVIII w. Wtedy to utworzono brygady kawalerii narodowej i uchwalono nowe, surowe regulaminy mające podnieść dyscyplinę w armii. W końcu władze państwowe poszły po rozum do głowy. Ale należało zreformować jeszcze cały system wojskowy i skarbowy, by coś mogło się zmienić na lepsze. Sytuacja w armii była wynikową sytuacji w kraju.
Inną sprawą jest możliwość trwania husarii w zasadzie w niezmienionej formie do końca istnienia Rzeczpospolitej. Tak jak wspomniałem w poprzednich akapitach upadek husarii był spowodowany licznymi czynnikami. Gdyby jednak państwowi decydenci zechcieli wyeliminować przynajmniej część z tych problemów, możemy domniemywać, iż ten rodzaj jazdy miałby się całkiem nieźle. Wszak znane są udane szarże jazdy, bez kopii, w różnych częściach wieku XIX. Ale są również jej klęski i to dość liczne. Kwestią do rozważenia jest, czy to jazda była tak dobra, czy piechota kiepska. Na pewno elementy te się przenikały oraz występowały w poszczególnych bitwach i kampaniach. Także odmiennie się to przedstawiało w różnych okresach. Przykładowo kirasjerzy napoleońscy z roku 1813 byli tylko cieniem tych z czasów wyprawy na Moskwę. Chociaż i oni dostali łupnia ze świeżymi rekrutami rosyjskimi pod Krasnem (1812). Jak wiemy Polacy walczyli w armii napoleonskiej. Oprócz piechoty zostały stworzone szwadrony kawalerii. Pomimo tego nie uzbrojono ich w kopie, a w krótsze lance. Prawdopodobnie uznano, że kopia jest nieprzydatna/niewygodna w trakcie bitew. Lancą, dzięki jej długości, łatwiej manewrować w ścisku bitewnym. 


Jeśli nawet udałoby się reanimować tę formację na początku XVIII w., to czy spełniłaby pokładane w niej nadzieje? W końcu jej przeciwnicy nauczyli się z nią walczyć. Aby zlikwidować jej atuty z upodobaniem stosowano przeszkody antykawaleryjskie, czy trudno dostępny teren. Na pewno jakieś zwycięstwa, może nawet spektakularne, miałyby miejsce. Lecz czy wystarczyłoby ich na tyle, by z czystym sercem powiedzieć, że husaria jest w osiemnastowiecznym systemie wojskowym Rzeczpospolitej konieczna/potrzebna?
Czy polska husaria miała rację bytu w XVIII w.? Czy był to okres jej upadku czy stagnacji? Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest złożona. Ci, którzy chcieliby widzieć ją w pełnej krasie mogą uważać, że tak. Inni, biorący pod uwagę jej stan i dokonania, że nie. Niech każdy z Was sam zdecyduje, po której stronie się opowie. Co się stało z husarią w wieku XVIII każdy wie. Inny scenariusz tych przemian może zaproponować nam historia alternatywna. Może ona przedstawić wiele interesujących teorii. Jednakże nie zmieni to, niestety, prawdy historycznej.


avatar
O autorze: Marcin Natora

Z wykształcenia technik żywienia zbiorowego i gospodarstwa domowego, historyk-archiwista, brukarz. Najbardziej lubi książki akcji, długie spacery i jazdę na rowerze.

DODAJ KOMENTARZ

Imię i nazwisko:

Adres email:


Tysiąc dodać jeden? (odpowiedź liczbowa)


Treść komentarza:

Komentarze (24)

Gość: Kadrinazi
11 April 2012 22:11

Marku, nie rób Natchorowi wody z mózgu swoją dziwną teorią. W XVII wieku używano w polskich źródłach form 'dragonia', 'dragania' i 'dragonis' (łacińską) dla jednej i tej samej formacji - konnej piechoty właśnie. To że Ty sobie założyłeś że używano tylko formy 'dragania' (jak uparcie piszesz) to tylko Twoje widzimisię. Może zajrzyj do trochę większej ilości źródeł zanim zaczniesz szerzyć takie tezy jako prawdy objawione?

natchor
11 April 2012 19:19

Wcale mnie twoja ocena nie dziwi, bo się w niczym nie zgadzamy... Proponuję byś napisał polemikę z tym artykułem.

Gość: romanrozynski
11 April 2012 19:08

Niestety nie miał, czego dowodzą fakty historyczne.
Zresztą ogólnie artykuł słaby-dałem ocenę 1.

natchor
11 April 2012 19:04

Nazwę dragonia będę stosował w odniesieniu do staropolskich piechurów konnych zgodnie ze współczesną terminologią historyczną.
Co do przydatności husarii w walkach z Tatarami. To był cytat z prof. Wimmera. Sądzę, że miał powody by tak napisać.

Gość: romanrozynski
11 April 2012 14:48

Utrzymanie w kompucie koronnym licznych husarzy ?tłumaczyć należy raczej przywiązaniem szlachty do tego robur militiae niż jego przydatnością do walk z ruchliwym przeciwnikiem ? Tatarami.?
A to też ciekawe-walki na wschodnim brzegu Strypy pod Zborowem świadczą o czymś przeciwnym, to właśnie obecność kopijników powstrzymala Tatarów przed natarciem na nasze prawe skrzydło, lewe-husarii nie mające atakowali wstępnym bojem po kilkakroć zmuszając kozaków do ucieczki.
Podobnie pod Oryninem-kozacy uchodzili przed Tatarami, husaria ratowała sytuację

Gość: romanrozynski
11 April 2012 14:40

"Jak wiemy Polacy walczyli w armii napoleonskiej. Oprócz piechoty zostały stworzone szwadrony kawalerii. Pomimo tego nie uzbrojono ich w kopie, a w krótsze lance. Prawdopodobnie uznano, że kopia jest nieprzydatna/niewygodna w trakcie bitew. Lancą, dzięki jej długości, łatwiej manewrować w ścisku bitewnym."
Ciekawe wnioski-nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, kopii już w tym czasie dawno nigdzie nie stosowano i nawet nikt nie postulował jej ponownego wprowadzenia na uzbrojenie
"Dragonia to konna piechota"
Nie w Polsce, tu konną piechotą była dragania.
Nazwa ?dragonia? została przypisana tej formacji, gdyż pierwsze liczniejsze prace historyczne na temat czasów draganii powstały w II poł. XIX w. gdy istniała jeszcze formacja o nazwie dragonów. Oprócz jednej litery formacje te różniły się także sposobem walki, dlatego ich utożsamianie jest błędem.
Dragonia była bowiem kawalerią liniową szkoloną dodatkowo do walki pieszej i uzbrojoną w tym celu w broń palną, dragani jak wiemy zawsze walczyli pieszo (przynajmniej do końca XVII w.).

Gość: Kadrinazi
09 April 2012 18:28

Nie ma w polskiej historiografii pracy poświęconej arkabuzerii (zresztą wielu autorów błędnie pisze o niej jako o 'arkebuzerii', chociaż ile w tym roboty redaktorów prac?), tak samo jak rajtaria jest ona traktowana po macoszemu. Okruchy można znaleźć u prof. Wimmera i prof. Nagielskiego, czasami wspominałem o niej na blogu:
http://kadrinazi.blogspot.co.uk/
Sprawdź tagi 'rajtaria' i 'arkabuzeria'

natchor
09 April 2012 15:55

Faktycznie pod Martynowem nie było szarż husarii na czambuły czy kosz, gdyż, tak jak wspomniałeś, była spieszona.
Mógłbyś dać jakieś namiary na prace dotyczące arkabuzerii? Jeśli tak to dzięki.

Gość: Kadrinazi
09 April 2012 14:38

Jeszcze raz - arkabuzeria to zupełnie inna formacja niż arkebuzerzy, husaria bez drzewek walczyła 'po rajtarsku' lub 'jak arkabuzerzy'. Arkabuzerzy mieli w armii koronnej 'troje strzelby', byli jazdą cięższą niż arkebuzerzy. Nie ma więc tu żadnych przypadków tego co kolega nazwał 'podwójną nomenklaturą' (na zasadzie dragonia/dragania, usaria/husaria czy rajtarzy/rajtarowie).
No i wciąż czekam na odpowiedź w kwestii Martynowa?

natchor
09 April 2012 11:37

Nie zalogowałem się w poprzednim poście. Pierwszy raz spotykam się z takim rozróżnieniem dotyczącym arkebuzerii. I w tej części literatury, którą przeczytałem, nie było takowego. I jeśli dobrze rozumiem to arkabuzeria nie używała broni palnej, robiła to jej lżejsza odpowiedniczka.

OSTATNIO NA FORUM
Learn English
20 Wrzesień 2017, 11:17
Moja partia polityczna - problemy
18 Wrzesień 2017, 18:48
Paradoks
10 Wrzesień 2017, 00:57
Dunkierka
5 Wrzesień 2017, 16:47
PARTNERZY

STATYSTYKI
Użytkowników: 1548
Artykułów: 459
Komentarzy: 223

forum webmasterskie, tworzenie stron www, forum webdesign