Zjawisko sportu na łamach „Kuriera Warszawskiego” w 1912 roku. Część 6.

Autor: LUKO Data: 08 August 2016 19:24

   Ze sportów walki dużym powodzeniem cieszyło się zapaśnictwo, ale traktowano je tylko jako widowisko. Nie były to prawdziwe zawody, ale starannie wyreżyserowane spektakle z udziałem kilku sław światowych. Gwiazdami byli m.in. Franciszek Cyklop-Bieńkowski, Stanisław „Zbyszko I” Cyganiewicz, jego brat Władysław „Zbyszko II”. Warto przybliżyć postać Stanisława Cyganiewicza, który w obecnych czasach miałby status celebryty. Pochodził z Jodłowej, galicyjskiej wsi koło Jasła, gdzie urodził się w 1879 roku. Od młodości wyróżniał się olbrzymią siłą i sprawnością fizyczną. Człowiekiem, który wprowadził Cyganiewicza w tajniki zapaśnictwa, był legendarny Władysław Pytlasiński. Cyganiewicz przybrał pseudonim „Zbyszko” na cześć ulubionej sienkiewiczowskiej postaci z „Krzyżaków”. Karierę zawodową rozpoczął około 1896 roku i walczył ponad trzydzieści lat. Sławę międzynarodową zdobył zarówno w walce klasycznej (francuskiej), jak i wolnoamerykance. Był trzykrotnym mistrzem świata w stylu klasycznym (1906, 1921, 1922) oraz raz w wolnej amerykance (1925). W 1906 roku pokonał w Paryżu słynnego wówczas Ukraińca Iwana Poddubnego, co zaowocowało pierwszym mistrzowskim tytułem. Cyganiewicz w czasie swoich występów na światowych arenach podkreślał swoje korzenie. Jednakże w latach 20-tych XX wieku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Co ciekawe, władał 11 językami. Jako jedyny atleta zawodowy zarobił w tamtych czasach ponad 3 miliony dolarów. Był autorem pamiętnika „Na ringach całego świata”, który został wydany w 1937 roku. Po przekroczeniu bariery 50 lat nadal czynnie uprawiał sport, ale z czasem poświęcił się promowaniu i trenowaniu innych sportowców. Zmarł na atak serca 22 września 1967 roku.

   W 1912 roku w Warszawie odbyło się kilka turniejów, ciągnących się po kilka miesięcy. Mimo to cieszyły się wielkim zainteresowaniem, zwłaszcza wśród rzemieślników i robotników. Rozgrywane były w gmachu Cyrku Cinisellego albo „Panoramy”. W „KW” publikowane były dokładne wyniki walk, relacje dzień po dniu, a także często ogłoszenia zachęcające do przyjścia na turniej. Oto jedno z ciekawszych sprawozdań: „Czem jest walka amerykańska, poznała wczoraj publiczność, obserwując spotkanie St. Zbyszka I Cyganiewicza ze Schmidtem-Westergaardem. Jeden od szeregu lat niezwyciężony na wszystkich pierwszorzędnych arenach świata, drugi z ufnością sięgający po jego wawrzyny. Cały czas spotkania trwało na widowni gorączkowe napięcie. Gdy zaś po 37 m. 22 s. Schmidt-Westergaard, atakując przeciwnika tylnym pasem, legł powalony z uchwytu na nogę – okrąglak Panoramy zatrząsł się od oklasków i okrzyków. Westergaard przez kilka minut nie mógł się uspokoić, z powodu doznanej porażki i zszedł z podjum, trzymając się za piersi w okolicy serca. Przez ten czas nie ustawała owacja dla St. Zbyszka-Cyganiewicza”. Przy okazji tego turnieju doszło do wielkiego skandalu z udziałem Stanisława „Zbyszko I” Cyganiewicza: „Niezrównany mistrz ten, zapisawszy się do turnieju, walczył z powodzeniem. Pozostał mu jedynie hamburczyk Strenge, również jeszcze nie pokonany. Spotkanie ich byłoby więc rozstrzygające co do zawładnięcia tytułem „mistrza świata”, i jako takie, budziło wielkie zainteresowanie. Niestety, Zbyszko I bez powodu i samowolnie opuścił Warszawę, nie uprzedzając o tym komisji. Wywołało to zmianę dotychczasowej klasyfikacji. Uchwałą komisji postanowiono skreślić jego walki z obliczenia, a przez to unieważnić zadane przez niego porażki”. Dużo było w tym winy organizatorów turnieju, którzy zbytnio przedłużali zawody, a Stanisław Cyganiewicz miał zakontraktowany turniej w Stanach Zjednoczonych i musiał wyjechać. Kompromitacja organizatorów spowodowała niezadowolenie widowni i spadek frekwencji. Dodam tylko, że ostatecznie turniej zakończył się zaskakującym rozstrzygnięciem, gdyż Cyganiewicz „Zbyszko II”, Strenge i Westergaard otrzymali „trzy równoznaczne nagrody drugiego stopnia”. Uzasadniono to tym, że każdy z nich poniósł jedną porażkę. To dosyć ciekawy system nagradzania, dziś już raczej niepraktykowany, ponieważ w większości dyscyplin dąży się do wyłonienia jednego triumfatora.

Bibliografia:

  • Grabowski Tadeusz, Z lamusa warszawskiego sportu, Warszawa 1957.
  • Kieniewicz Stefan, Warszawa w latach 1795-1914, Warszawa 1976.
  • „Kurier Warszawski” 1912.
  • Mała Encyklopedia Sportu, red. Kajetan Hądzelek, Warszawa 1985, t. I.
  • Mała Encyklopedia Sportu, red. Kajetan Hądzelek, Warszawa 1987, t. II.
  • https://histmag.org/Zbyszko-Cyganiewicz-mocarz-spod-Jasla-8921


avatar
O autorze: LUKO

Z wykształcenia jestem historykiem. Specjalizuje się głównie w dziejach najnowszych, interesuje się historią lokalną, utożsamiam się z Warszawą.

DODAJ KOMENTARZ

Imię i nazwisko:

Adres email:


Tysiąc dodać jeden? (odpowiedź liczbowa)


Treść komentarza:

Komentarze (1)

Adrian
18 August 2016 11:40

Dobry artykuł, fajnie się czyta, czekam na kolejne części!

OSTATNIO NA FORUM
Strażnicy Sejmu RP z bronią ostrą?
16 Listopad 2017, 21:18
Czechosłowacka broń czasów UW
8 Listopad 2017, 13:04
Cauldron
6 Listopad 2017, 23:44
PARTNERZY

STATYSTYKI
Użytkowników: 1721
Artykułów: 463
Komentarzy: 245

forum webmasterskie, tworzenie stron www, forum webdesign