"Operacja Zamek" Odcinek XI

Autor: Markiz Data: 07 January 2017 19:07

Odcinek XI

 

Nagle Spilker jakby ocknął się i wyglądało na to że jakaś myśl wpadła mu do głowy.

- Panie majorze czegoś tu nie rozumiem. Chcecie oczyścić jak mniemam tereny wschodnie. Jeśli

was tam zabijają to jest logiczne, ale oprócz Ukraińców których możecie wyrznąć do woli

chcecie także pozbyć się rosyjskich oddziałów, co będzie oznaczało walkę z jak pan to nazwał

sojusznikami waszych sojuszników. Jak chcecie to zrobić wbrew rozkazom z Londynu?

Przecież nie złamiecie rozkazów?

Major Wolny pokiwał głową jakby spodziewał się tego pytania.

- Oczywiście że nie złamiemy rozkazów. Co do UPA i innych sprawa jest prosta i oczywista,

jednak jeśli chodzi o tzw. partyzantów radzieckich to trzeba to rozegrać inaczej. Nie będziemy

ich atakować otwarcie, ale przecież zawsze może się zdarzyć, że przykładowo zostaniemy

zaatakowani i wtedy będziemy się bronić. W takiej sytuacji nikt nam nie zarzuci że łamiemy

rozkazy. A sprowokować taki atak jak pan zapewne wie można bardzo łatwo. Wiem że to może

wydawać się dziwne ale choć może nie powinienem tego mówić, powiem panu szczerze że

wśród nas w komendzie głównej są dwa podejścia do ogólnie mówiąc współpracy z Rosjanami.

Część oficerów uważa że powinniśmy z nimi współpracować, mało chcą żebyśmy jak najwięcej

wam szkodzili, czy to wysadzając pociągi, czy mosty a także atakując konwoje itd. Jednak jest

tez grupa oficerów do której jak pan zapewne się domyśla należy pułkownik Zakrzewski i ja

którzy uważają że to bez sensu, bo komuniści nienawidzą nas tak samo jak wy. A do tego

tacy jak szef kontrwywiadu przeszli przez piekło po 1939 roku. To że się uratował to istny cud ,

bo torturowali go i przesłuchiwali wiele razy, wożąc z obozu do obozu, z więzienia do więzienia

tylko dlatego, że był polskim oficerem. On nawet z nimi nie walczył, jego oddział próbujący

się przedrzeć na Węgry został okrążony przez Rosjan. Niestety nie mieli już prawie amunicji, a

do tego nieśli ze sobą rannych, więc nie było sensu podejmować walki. Rosjanie rozbroili

żołnierzy, zagonili do prowizorycznego obozu, gdzie trzymali ich przez trzy dni bez jedzenia i

picia. To spowodowało, że większość rannych zmarła. Czwartego dnia poprowadzili tych którzy

jeszcze mogli iść do pociągu, który wywiózł ich na wschód. Proszę mi wierzyć pułkownik

nawet teraz po czterech latach przeżywa to co zafundowali mu bolszewicy.

Reasumując panie kapitanie damy panu na tacy komunistów. Pan ich zwinie ilu się da i zniszczy

im zaplecze. Tego na pewno się nie spodziewają i nim odbudują struktury minie kilka miesięcy

a to nam wystarczy. Jak mi się wydaje zgarnięcie siatki Armii Ludowej i Gwardii Ludowej

będzie czymś czym będzie się pan mógł wykazać.

86

A do tego Ci których pan aresztuje wydadzą innych i to pozwoli być może na dłużej

sparaliżować działalność komunistów w Warszawie.

Spilker patrzył szeroko otwartymi oczami na siedzącego obok polskiego oficera. Teraz już nawet nie ukrywał swojego zdziwienia. Propozycja wydawała się całkiem dobra, ale coś mu w tym nie pasowało.

- Przecież do cholery ci niby komuniści to także Polacy - przeszło mu przez myśl. Postanowił o to zapytać bo jakoś nie potrafił tego zrozumieć. Dla niego nie było specjalnej różnicy, obie organizacje przeciwstawiały się okupantowi i takim ludziom jak on.

- Hm... pan to mówi poważnie? Przecież ci komuniści to także Polacy, a zostaną aresztowani, będą

torturowani, a następnie zabici, albo wysłani do obozów co moim zdaniem będzie jeszcze gorsze

od szybkiej śmierci.

Czy wy jesteście na to gotowi ????

Czy rzeczywiście chcecie ich poświęcić???

Dla polityki, dla jak pan to nazwał oczyszczenia terenu ???? - zapytał ironicznym głosem.

- Tak i to z dwóch powodów. Po pierwsze to właśnie z Warszawy jest kierowana cała walka

zarówno Armii jak i Gwardii Ludowej, dlatego żeby w nich porządnie uderzyć trzeba to

zrobić właśnie tutaj. Oni tam mają swoje oddziały, ale zamiast pomóc rodakom współpracują z

tzw. radzieckimi partyzantami, choć to w większości zwykli bandyci w pacyfikowaniu polskich

wsi i małych miasteczek. To musi się skończyć i to jak najszybciej, zresztą oddziały

Narodowych Sił Zbrojnych już rozbiły kilka takich czerwonych band i będą ich bić dalej nie

zważając na nasze rozkazy. Dam panu jeden przykład. Oddział nazywający się radziecką

partyzantką dowodzony przez kapitana Morozowa napadł na co najmniej dziesięć wsi

zamieszkałych głównie prze Polaków. Ludzi zamordował, domy spalił. Ten zbrodniarz ma już na

koncie ponad dwustu naszych, a takich band jest tam znacznie więcej. Nich mi pan wierzy

jeśli tego nie zrobimy, to tam na Wołyniu i w innych miejscach na wschodzie za chwile już nie

będzie Polaków. To co się tam dzieje to nawet nie mordy czy grabieże, to ludobójstwo na

masową skalę. Ci bandyci zabijają kobiety i dzieci, a wsie puszczają z dymem. Oni tam nie mają

praktycznie jak się bronić i dlatego musimy im pomóc. A ci tutaj to już nie Polacy, to zdrajcy

którzy zaprzedali dusze temu barbarzyńcy ze wschodu. NSZ dostarczył nam dowody, że oni tam

razem z Rosjanami napadają na Polaków, zamiast ich bronić.

Spilker słuchał tego wywodu z ciekawością, argumenty jego rozmówcy musiały do niego przemówić, bo nie przerywał. Jednak jego analityczny umysł pracował na pełnych obrotach.

87

To co mówił oficer AK maiło sens, ale kapitan musiał mieć pewność, czy to nie jest jakaś prowokacja i dlatego postanowił najpierw zapytać swojego agenta w komendzie głównej. Jego agent był na tyle wysoko w hierarchii że musiał coś wiedzieć, albo słyszeć.

- Załóżmy że panu wierzę, jednak muszę sprawdzić tak daleko jak mogę czy to co pan proponuje

nie jest prowokacją. Mam że tak powiem swoje dojścia i.......

- Panie kapitanie – przerwał mu głośno Wolny z takim zdecydowaniem w głosie że esesmana zatkało.

- Wiemy, że ma pan swojego agenta w komendzie głównej i jak podejrzewam chce go pan

zapytać w tej sprawie. Otóż nie chcielibyśmy żeby pan to zrobił. Nie wiemy kto nim jest, a jeśli

się okaże że to oficer z grupy zwolenników współpracy z Rosjanami to całą naszą akcję szlak

trafi, bo on natychmiast pobiegnie do komunistów i ich ostrzeże. Mało tego, jeśli będzie miał

możliwość powiadomi o wszystkim Londyn, a to już będzie dla nas katastrofa, bo jak znam

życie to Sikorski zwolni Grota-Roweckiego, a na jego miejsce powoła kogoś takiego jak

Bór-Komorowski.

Nasz dowódca nie cieszy się tam zbyt dobrą opinią, bo nie ulega we wszystkim i często ma

swoje zdanie. Niech mi pan wierzy że oni tam tylko czekają na okazję żeby się go pozbyć.

Powiem panu więcej, zdaniem pułkownika Zakrzewskiego pański agent jest podstawiony i ma

za zadanie doprowadzić do aresztowania takich oficerów jak Zakrzewski, a być może nawet

samego Komendanta Głównego. Wtedy jego następca zrobi porządek w Armii Krajowej, a to

będzie oznaczało pozbycie się takich oficerów jak szef kontrwywiadu czy ja, czyli mówiąc

prosto nasze podziemie będzie walczyło już tylko z wami, a nasi rodacy na wschodzie zostaną

zdradzeni i skazani na śmierć. Dlatego proszę tego nie robić, bo jak mi się wydaje więcej pan

skorzysta z naszej oferty i ewentualnej dalszej współpracy niż wydając nas, bo tak to się

skończy. Jest pan bardzo inteligentny i sprytny, ale jak już mówiłem dał się pan podejść

komunistom. Oni chcą przejąć władzę nad Armią Krajową, a kontakt z panem ma im w tym

pomóc. Podejrzewam, że ten agent już panu zaproponował możliwość wydania kogoś z centrali

i zapewne to któryś z oficerów o nastawieniu antykomunistycznym. Nie musi pan odpowiadać,

jestem tego pewien. Im chodzi o to, żeby Armia Krajowa skupiła się na walce z wami, a Rosjan

traktowała jako sojuszników mimo tego wszystkiego co nam zrobili. Z tego właśnie powodu

chcą się pozbyć takich ludzi jak Zakrzewski, który jest im solą w oku. Musimy się dogadać,

choć dla pana zapewne wygląda to podejrzanie, ale my musimy zrobić porządek na wschodzie, a

nie możemy walczyć z wszystkimi jednocześnie.

88

Po tych słowach nastała cisza. Spilker wstał, podszedł do okna i wyjrzał na zewnątrz. Wyglądało na to, że zastanawia się nad słowami polskiego oficera. Wolny miał tylko nadzieję, że jego argumenty przekonają oficera SS. Jednak istniało ryzyko że ten jednak zdecyduje się na rozmowę ze swoim agentem. Teraz, po tym co usłyszał mógł to zrobić chcąc doprowadzić do zmian w Armii Krajowej. Gdyby umiejętnie to przeprowadził mógłby wykazać, że to jego zasługa. Major zaczął się zastanawiać czy nie za dużo powiedział, ale teraz nie miało to już większego znaczenia. Szef specjalnego komanda nadal wyglądał przez okno, jakby to co się działo na ulicy interesowało go bardziej niż słowa które usłyszał. Jednak Wolny widział skupienie na jego twarzy i był pewien że ten człowiek zastanawia się co ma zrobić.

Spilker stał wpatrzony w okno, ale nie patrzył na ulicę. Starał się przetrawić to co usłyszał. W pierwszym momencie chciał ostro zaoponować, ale zdołał się opanować. Pierwsza myśl jaka przyszła mu do głowy wydawała się oczywista. Chciał przeciągnąć sprawę nie zgadzając się na nic, a w międzyczasie zapytać swojego agenta. Jednak w tym co powiedział siedzący naprzeciw niego Polak było dużo racji, bo mógł wsypać Zakrzewskiego co tez nie było zbyt dobrym posunięciem. Kapitan zdawał sobie z tego sprawę, jednak te same słowa uzmysłowiły mu że nadając bieg sprawie może potężnie wstrząsnąć dowództwem Armii Krajowej, a to byłby niewątpliwie olbrzymi sukces. Gdyby nagle został odsunięty Grot-Rowecki wraz z kilkoma innymi oficerami takimi jak Zakrzewski musiałoby to wstrząsnąć polskim podziemiem. A zmiany mogłyby doprowadzić do obniżenia wartości Armii Krajowej. Spilker z grubsza wiedział jaka jest różnica między choćby Grotem-Roweckim, a Borem-Komorowskim. Z tych dwóch ludzi na pewno dużo groźniejszym przeciwnikiem był obecny Komendant i dlatego pozbycie się go, czy to przez zdradę, czy odwołanie byłoby z punktu widzenia strategicznego bardzo korzystne dla Niemców.

Jednak z drugiej strony jeśli rzeczywiście AK dogadała się z Himmlerem ostrzegając go przed zamachem, co mu umożliwi kontrakcję, to jeśli nie zgodzi się, lub spróbuje zrobić zamęt w komendzie głównej narazi się Reichsführerowi, a to już nie były żarty. Przez głowę esesmana przelatywały myśli z szybkością huraganu, co niestety nie ułatwiało podjęcia właściwej decyzji. Stał tak i nie mógł się zdecydować. Rozważał wszystkie możliwe scenariusze i w końcu postanowił zagrać na czas nie podejmując żadnej decyzji. To dawało mu po pierwsze kilka dni na zastanowienie, a po drugie okaże się czy zamach rzeczywiście będzie miał miejsce i co się stanie po nim. Musiał przyznać, że przemknęła mu myśl czy by nie dać znać o wszystkim Bormannowi, ale po pierwsze Spilker nie lubił tego nadętego grubasa, a po drugie jak by wytłumaczył skąd ma taką wiedzę. A jeśli rzeczywiście Reichsleiter jest ruskim agentem to idąc do niego zrobiłby największy błąd jaki można było zrobić.

89

- Nie, to bez sensu trzeba poczekać co się wydarzy i dopiero wtedy podjąć decyzję – Spilker odwrócił się , podszedł i usiadł obok Wolnego.

- Dobrze majorze. Rozważę pana propozycję i na razie nie będę nikogo o nic pytał. Jednak

chciałbym się spotkać z pana szefem, Zakrzewskim i to możliwie szybko.

- Braliśmy to pod uwagę. Proponuje pojutrze rano godzina 10 – mówiąc wziął leżące na stoliku ołówek i kartkę i napisał adres.

- Wie pan gdzie to jest ?

- Nie

- Pod Warszawą, kierunek na Lublin, jakieś 10 kilometrów od miasta. Spokojna okolica. Nikt nam

nie będzie przeszkadzał. Tylko proszę przyjechać samemu.

Spilker uniósł brwi. Widać było, że nie podoba mu się ta propozycja.

Natychmiast przyszło mu do głowy, że to może być podstęp. Sam na wsi nie miałby żadnych szans otoczony przez uzbrojonych ludzi z podziemia. To mogła być pułapka. Bardzo sprytnie wymyślona. Najpierw zamach, bardzo hojna propozycja współpracy, a potem kula w łep. Major zauważył zmianę na twarzy esesmana.

- Panie Spilker to nie jest pułapka....

- Macie mnie chyba za idiotę !!!! - przerwał mu bardzo ostrym wręcz władczym głosem Albert.

- Mam tam być sam, żebyście mnie ustrzelili jak śliwkę. Nie..... Zrobimy inaczej. Zostanie pan że

tak powiem moim gościem aż do rzekomego zamachu. Później zdecyduje co dalej.

Major Wolny pokręcił tylko głowa.

- Przykro mi ale jeśli nie wyjdę stąd do wieczora, a dokładnie do godziny 18 i nie zadzwonię to

będzie znak, że nie zgadza się pan na naszą umowę. Tak to wygląda. Panie Spilker niech proszę

to jeszcze raz przemyśleć. Przecież gdybym chciał pana wystawić to po co miałbym się wysilać

i opowiadać o Polakach na wschodzie, nastawieniu do komunistów, Armii Ludowej itd.

Wystarczyłoby wymyślić coś dużo prostszego. Przykładowo zdrada za pieniądze, albo

propozycja współpracy w zamian za wyciągnięcie kogoś z rodziny z obozu. To brzmiało by

dużo bardziej wiarygodnie. Jeszcze raz powtarzam, to nie jest prowokacja, ani pułapka na pana.

Daje panu oficerskie słowo honoru.....

- Słowo honoru.... Taaaaaa.... niech pan mnie nie rozśmiesza – przerwał Albert z paskudnym grymasem na twarzy.

- Takie słowo dane śmiertelnemu wrogowi nie ma żadnej wagi

- Może dla was Niemców nie ma, ale my bardzo szanujemy honor. Po klęsce wrześniowej

90

tylko on nam pozostał. Niech pan nie obraża polskiego oficera, który zawsze sobie bardzo

wysoko cenił honor. Mam tu na myśli prawdziwych Polaków, a nie zdrajców czy

sprzedawczyków. Przesłuchiwał pan zapewne nie jednego z nas. I co ????? Niektórzy nawet

podczas tortur nie powiedzieli ani słowa, wybierając śmierć zamiast zdrady. To także jest

honor, nie zdradzić swoich kolegów, kontaktów, nie złamać przysięgi którą składali nie tylko

przed swoimi dowódcami, ale także przed Bogiem. itd. Słyszał pan o majorze Henryku

Dobrzańskim pseudonim „Hubal”, który walczył z wami do maja 1940 roku? Pewnie nie....

Zapytany dlaczego nie przestał walczyć i nie zdjął munduru, nawet kiedy skapitulowała

Warszawa do której nie zdążył dotrzeć powiedział :

Nie zdążyliśmy... mimo to – dziękuję Wam! Wasi koledzy na Helu i Lubelszczyźnie walczą i

zadają Niemcom straty. Nie było rozkazu kapitulacji... przeszliście przez piekło... za nami

groby kolegów... czy po to ginęli, abyśmy teraz mieli złożyć broń? Ja w żadnym razie broni nie

złożę, munduru nie zdejmę... tak mi dopomóż Bóg!”

To jest panie kapitanie polski honor – ostatnie słowa Wolny wręcz wykrzyczał takim głosem, że Spilker mimowolnie skulił się w sobie. Major tymczasem wstał i stanął tuz przy esesmanie, patrząc mu prosto w twarz.

- Czy pan myśli że ja przyszedłem tu na miłą pogawędkę. Pan jest zbrodniarzem, ma pan na

rekach krew wielu polskich patriotów. Kiedy Zakrzewski zaproponował mi całą akcje

wyśmiałem go nie zważając na to że jest moim przełożonym. Powiedziałem że chętnie pana

zabije, ale za cholerę nie pójdę prosił kogoś takiego o pomoc. I wie pan co mi powiedział ?

Że to nie jest rozkaz, a prośba, a potem chyba przez dwie godziny mówił dlaczego zdecydował

się na taki krok mimo że to pachnie na kilometr zdradą. Zdecydował się na tak drastyczną akcję

tylko dlatego żeby ratować naszych ludzi, Polaków którzy są mordowani jak zwierzęta na

Wołyniu, w Galicji i innych miejscach na wschodzie. Powiedział że to jest dla

niego ważniejsze niż wszystko inne. On ryzykuje wszystko. Pozycję, stopień a nawet życie. I to

mnie przekonało że pułkownik ma rację, że dla ratowania tych setek tysięcy bezbronnych ludzi

można i trzeba zrobić wszystko. To nasz obowiązek wobec naszych rodaków, którzy maja teraz

trzech wrogów, Niemców, Ukraińców i partyzantów. To tez jest honor. Bronić bezbronnych,

dzieci, kobiety i starszych. Tylko dlatego tu jestem. Czy pan wreszcie zrozumiał to ????? - Major skończył swój wywód. Spilker siedział bez ruchu patrząc wielkimi oczami na Polaka. Jego twarz wyrażała mieszaninę strachu i niedowierzania. Widać było, że kapitana zatkało. Nie spodziewał się czegoś takiego. Tak do niego nie przemawiał już dawno nikt. Nawet jego szef generał SS.

91

Minęło kilka minut nim zdołał się opanować. Wstał powoli i zaczął chodzić po pokoju. Tymczasem majora ogarnął prawdziwy strach. Dopiero teraz uświadomił sobie co właśnie zrobił. Nazwał oficera SS zbrodniarzem, co zresztą było prawda, ale teraz nie wypadało tego mówić. Wolny był na siebie wściekły za to co właśnie powiedział. Jego zadaniem było dogadać się z szefem specjalnego komanda a nie go obrażać. Niestety teraz było już za późno na cokolwiek. Kiedy patrzył na Spilkera był pewien że ten zaraz każe go aresztować i poddać torturom. Na szczęście miał przy sobie fiolkę z cyjankiem. Była bardzo sprytnie ukryta i jak miał nadzieję nie zostanie znaleziona. To była ostateczność, ale wyglądało na to że będzie musiał ją zażyć. Pytanie czy był na to gotowy. Kiedy dostał ją od Zakrzewskiego zapewnił pułkownika ze tak, ale teraz sam nie wiedział. Kapitan dalej chodził, co zaczęło doprowadzać Wolnego do szału. Sam już nie wiedział jak długo to trwa.

Nagle Spilker stanął, usiadł przy majorze i powiedział o dziwo spokojnym głosem.

- Zgadzam się

Majora zatkało. Widział już się jako więźnia a tu takie słowa. Minęła chwila nim zdołał zapytać.

- Tak po prostu ?

Spilker pokiwał głową.

- Tak. A wie pan dlaczego ? - major tylko kiwnął głową.

- Ano dlatego, że jestem oficerem śledczym już od lat i potrafię wyczuć, kiedy ktoś kłamie, a

kiedy mówi prawdę. Pan mówi prawdę, tego jestem pewien, a intuicja jeszcze nigdy mnie

nie oszukała. Ja znam to wasze poczucie honoru i muszę przyznać że nie raz zastanawiałem się

nad tym. Jesteście dziwnym narodem. Z jednej strony zarówno do mnie jak i do siedziby

Gestapo dociera mnóstwo donosów, w większości anonimowych, pisanych przez pana rodaków,

a z drugiej strony potraficie być twardzi i wierni do końca. To jakby dwa oblicza Polaków, ale

jak odmienne. Ja przyznam szczerze nie potrafię tego zrozumieć. Macie bohaterów i zdrajców,

jedni wydają Żydów, znam takich sami się zgłaszają, a inni ich chronią ryzykując życiem. Jedni

robią interesy wyzyskując, a nawet okradając Żydów w getcie, a inni ryzykując życiem

dostarczają im żywność, a nawet broń. Takich przykładów znam wiele.

Dziękuje za przeczytanie kolejnego odcinka.

W Nowym Roku życzę wszystkim moim czytelnikom wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń, a także zdrowia i uśmiechu na co dzień. Niech ten nadchodzący rok będzie choć trochę lepszy dla nas wszystkich.

Autor

Ireneusz Piątek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


avatar
O autorze: Markiz

Jego pasją jest historia, a szczególnie okres II wojny światowej. Ma 49 lat. Z wykształcenia jest politologiem. Mieszka pod Poznaniem. Od lat pisze artykuły, recenzje, biografie, testy, starając się przekazać swoją wiedzę na temat tego strasznego konfliktu i dziedzictwa który po sobie pozostawił. 

DODAJ KOMENTARZ

Imię i nazwisko:

Adres email:


Tysiąc dodać jeden? (odpowiedź liczbowa)


Treść komentarza:

Komentarze (0)

OSTATNIO NA FORUM
PARTNERZY

STATYSTYKI
Użytkowników: 1988
Artykułów: 466
Komentarzy: 253

forum webmasterskie, tworzenie stron www, forum webdesign