Gwiezdne wojny Hitlera Cześć II

Autor: Piotr. H. Data: 22 August 2017 15:48

 

Gwiezdne wojny Hitlera.

Część II

Kosmiczna kaczka

 

Drodzy P.T. Czytelnicy portalu Historyk.eu, kontynuujmy naszą podróż po „marzeniach o gwiezdnych wojnach” według Hitlera???

Przepraszam za te znaki zapytania, jednak wątpię, czy Hitler byłby w stanie to ogarnąć intelektualnie.

Göring?

Może z uwagi na wiedzę lotniczą byłoby mu łatwiej, ale wymagany poziom wiedzy teoretycznej z zakresu fizyki kosmosu jest tutaj wręcz przeogromny. A mimo to taki właśnie projekt – kosmicznego bombowca odbijającego się niby odpowiednio rzucony na wodę płaski kamień (czyli potocznie zwana kaczka) powstał. Zatem ktoś musiał zatwierdzić powołanie zespołu naukowego, dać przydział ludzi, specjalistów, pomieszczenia, etaty i całą resztę (bez regulaminów u Niemców ani rusz). Kosmiczna kaczka…

Dlaczego ten właśnie projekt jest interesujący?

Powstał w pracowni Eugena Sängera. Tak właściwie to niewiele wiemy o koncepcji samego pojazdu kosmicznego – ot tyle, że wyglądem przypominał promy kosmiczne ostatnich 20 lat XX wieku a kabina pilotów miała pomieścić 5 lub 7 ludzi. Do tego miały być pomieszczenia dla załogi, akumulatorownia oraz potężne absorbery światła słonecznego i fal elektromagnetycznych do uzyskiwania energii elektrycznej. Wprawdzie oparte o technologie selenu i miedzi, co jednakże dawało skuteczność „odzyskiwania” energii na poziomie 4%. Na tamten czas bardzo, ale to bardzo dużo!

 

Jednak mówiąc o pracach Sängera muszę stwierdzić, że chodzi o coś znacznie istotniejszego!

 

To zadziwiające, ale przetrwały wojnę i pozostały wielkie rysunki pokazujące poszczególne fazy lotu kosmicznego bombowca. Z opisów wynika, że do „odbicia na kaczkę” od granicy ziemskiej atmosfery (zwanej linią Kármána) potrzebny był kąt zderzenia z atmosferą mniejszy niż 5 stopni, natomiast aby wejść w atmosferę bombowiec musiał lecieć pod kątem od 6 do 9 stopni. Tak zaznaczył na schematach Sänger (lub któryś z jego współpracowników).

 

I to jest SZOK!!!!!

 

Otóż te pojęcia: kąt wejścia i kąt odbicia pojawiły się w pracach fizyków, astronomów i inżynierów technologii kosmosu w latach 1951-52. Był to problem ściśle militarny. Pod koniec lat 40-tych technologie radarowe oraz rozwój myśliwców odrzutowych osiągnęły taki postęp, że żaden bombowiec typu latająca forteca nie miał szans, aby dolecieć nad Moskwę i obrzucić ją bombami (szczególnie atomowymi). Rosjanie też mieli ten sam problem. Waszyngton, Nowy Jork czy miasta zachodniego wybrzeża USA były dla ich bombowców (i bomb atomowych) nieosiągalne.

Paradoksalna sytuacja. Jedna i druga strona miała głowice atomowe, ale nie miała jak uderzyć nimi
w główne cele na terenie przeciwnika. Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków – tu jednak wynalazczość nie była potrzebna. Rozwiązanie pokazali Niemcy pod koniec wojny – rakiety A4 (czyli broń odwetowa V-2), już „przetestowane” w warunkach bojowych oraz kolejne, jeszcze większe, w dużej części już po próbach „cywilnych”.

Obie główne strony zimnej wojny postanowiły zatem sięgnąć po niemieckie rozwiązania – rakiety A-9 oraz A-10, udoskonalić je (często zresztą wykorzystując niemieckich naukowców, których przetrzymywali w zamkniętych ośrodkach) i przystosować do przenoszenia broni atomowej.

Tyle, że radary sięgały aż do termosfery. Czyli trzeba wysłać rakietę w kosmos a potem odwrócić tor jej lotu i wprowadzić ją z powrotem do atmosfery. No i zaczęły się schody! Okazało się bowiem, że jeśli uderzać pionowo (a właściwie po krzywej balistycznej) – rakieta w termosferze przegrzewa się i wybucha. Zatem trzeba było wprowadzać rakietę z kosmosu w atmosferę ziemską pod kątem. Tu pojawił się kolejny problem – albo wejście następowało zbyt pionowo, rakieta wchodziła w atmosferę za szybko (ze skutkiem jak wcześniej) albo odbijała się od linii Kármána i ginęła gdzieś w kosmosie. Dopiero po iluś nieudanych próbach ustalono kąt wejścia na nie więcej niż 15 stopni. Badacze kosmonautyki twierdzą, że to zbyt wiele – dla rakiet z ładunkiem atomowym wystarczy, ale przy lotach „ludzkich” później ten kąt zmniejszano. Bo ponoć Jurij Gagarin nie był pierwszym człowiekiem w kosmosie – był pierwszym, któremu udało się powrócić żywym!

Zarówno Rosjanom jak i Amerykanom udało się ustalić wielkość tego parametru w sposób doświadczalny, teoretyczne wyliczenie kąta wejścia było, w tamtej epoce i przy braku wiedzy praktycznej, niewykonalne. Tak nawiasem mówiąc, dopiero w epoce szybkich komputerów dla amerykańskiego programu wahadłowców maszyny wyliczyły optymalny kurs wejścia w atmosferę na 6,45 stopnia.

Te wszystkie naukowe osiągnięcia Amerykanów i Rosjan powstały przynajmniej kilkanaście lat po sporządzeniu przez Sängera jego modelu…....

No i w tym miejscu powstaje pytanie: czy w zespole Sängera był jakiś matematyczno-fizyczny geniusz, który rozgryzł to zagadnienie teoretycznie (i tylko wyniki jego prac do naszych czasów nie przetrwały) czy też trzeba założyć, że Niemcy zbudowali i przetestowali prototypy rakiet, o czym nic nam nie wiadomo, i też doświadczalnie ten kąt wyznaczyli?

I na tym, drodzy Czytelnicy, wypadałoby skończyć. Więcej faktów nie znam. Ale zapraszam już dziś do przeczytania ostatniego odcinka z tego cyklu (jest już u Admina, na stronie pojawi się niebawem).

 

Piotr H "baron"

 

Gwiezdne Wojny Hitlera Część I

Gwiezdne Wojny Hitlera Część III

 

 


avatar
O autorze: Piotr. H.

Autor książki "Die Ehrenmenschen. Ludzie Honoru". Znawca historii, szczególnie Śląska, a także człowiek, który miał okazję wielokrotnie rozmawiać z ludźmi, których większość z nas zna tylko z książek - jak choćby pułkownik Nicolaus Freiherr von Below, były adiutant Hitlera. Udowadnia, że niektóre tajemnice to nie kwestia II wojny, lecz czasów znacznie wcześniejszych. Podobnie jak niemieckiego nacjonalizmu, który obnaża bez pardonu. Kontakt z autorem za pośrednictwem jego autorskiej strony https://ludzie-honoru.jimdo.com

DODAJ KOMENTARZ

Imię i nazwisko:

Adres email:


Tysiąc dodać jeden? (odpowiedź liczbowa)


Treść komentarza:

Komentarze (0)

OSTATNIO NA FORUM
PARTNERZY

STATYSTYKI
Użytkowników: 1879
Artykułów: 465
Komentarzy: 252

forum webmasterskie, tworzenie stron www, forum webdesign